sobota, 16 kwietnia 2016

Żywienie w chorobie- jak jeść w hashimoto cz.1







Cześć!



Na wstępie chcę Ci powiedzieć coś bardzo ważnego. Na pewno zmagając się z chorobą, masz nieraz wszystkiego dość. Może nie umiesz schudnąć, zajść w ciążę, opanować senności i zmotywować się do jakichś działań- co innym nie sprawia większych problemów. Dieta, a raczej- sposób żywienia w hashimoto wydaje Ci się trudny i nie do przeskoczenia. Usłyszałaś, że nic nie można jeść i wszystko Ci szkodzi. 


Proszę, nie zniechęcaj się. Stać Cię na wiele, zasługujesz na lepsze samopoczucie. Jesteś dzielna i silna, choć chyba jeszcze o tym nie wiesz. Przeczytaj artykuł z otwartym umysłem, na spokojnie. 


O roli naszego myślenia i nastawienia w diecie, w chorobie, w życiu w ogóle- zamierzam niebawem napisać <3 


 


Nie sposób takiego tematu omówić za jednym razem. Dlatego dziś część pierwsza, bardzo ogólna, a i tak czuję, że będzie tego sporo :) Kolejne części tematu żywienia w hashimoto oraz w innych chorobach- niebawem! Drogie Czytelniczki (lub też Czytelnicy, ale że Czytelniczek pewnie jest dużo więcej- będę operować rodzajem żeńskim :) ). Pamiętajcie proszę, że nie jestem lekarzem ani dietetykiem. Dysponuję pewną wiedzą i doświadczeniem, którym się tu dzielę, ale nigdy, nikomu nie będę narzucać swojego zdania i przekonywać, że to jedyna słuszna droga- nie ponoszę odpowiedzialności za Wasze zdrowie. Nie twierdzę też, że dieta zastąpi Letrox czy Euthyrox, czy cokolwiek nam lekarz przepisuje. Ja sama aktualnie biorę leki. Uff. Część formalną mamy za sobą :)

No więc, do ataku!

Wiecie, czego nie lubię, ale tak bardzo bardzo? Skrajności. Skrajności są złe. I nie sprawdzają się w życiu. Skrajności w żywieniu też nie znoszę! Kiedy ktoś mówi: MUSISZ być witarianinem, a ktoś inny mówi: MUSISZ jeść tylko według paleo, bo to jedyna słuszna droga i w ogóle jak nie to umrzesz. Natychmiast.

Powtarzając myśl z mojego poprzedniego artykułu o aktywności fizycznej w hashimoto: wszystko jest kwestią indywidualną. Nie spotkałam dwóch identycznych osób chorych na hashimoto. Jednym służy jedzenie dużej ilości owoców, innym nie. I tak dalej.

Prawdą jest jednak to, że są pewne ogólne zalecenia, jak i co jeść w tej chorobie. I bardzo możliwe, że jeśli jesteś "przypadkiem" typowym- będą Ci służyć. Ale powtarzam: obserwuj siebie. Rób badania. Badaj przeciwciała. Słuchaj swojego organizmu. To droga do sukcesu, wyboista i kręta- ale dasz radę. Wiesz, że jesteś Wojowniczką? 

Co z protokołem autoimmunologicznym?

Na pewno większość z Was o nim już słyszała, jeśli nie- można z powodzeniem wygooglować. Blog "tłuste życie", chociażby, zawiera pełny protokół. Jest on bardzo restrykcyjny, to prawda.

Ale jeśli spróbowałaś już wyrzucić wiele produktów ze swojej diety i nadal jest kiepsko- to może warto zastosować zalecenia tegoż protokołu.

Celowo nie rozwodzę się nad wszystkimi punktami, które zawiera ów protokół, bo byłoby tego za dużo jak na jeden raz. Ogólnie rzecz biorąc, protokół głosi, by wyeliminować jajka, warzywa strączkowe, zboża i pseudozboża, jak gryka czy ryż, alkohol, cukier, orzechy i nasiona oraz niektóre oleje.

Jeść za to można większość warzyw, owoce, mięso wraz z podrobami, ryby,  tłuszcz w formie oliwek, awokado, oleju i mleka kokosowego lub tłuszczu zwierzęcego (smalec). 

Czy macie ochotę na przykładowe dania według protokołu? Mogę przygotować kilka propozycji, przystępnych dla każdej kieszeni i w miarę możliwości urozmaicone :)

Zalecenia mniej restrykcyjne od tych z protokołu:

SOJA

We wszystkich znanych mi źródłach- a przestudiowałam ich chwalebną liczbę- coś około mnóstwo- jest wyraźna wzmianka o tym, by unikać soi. Ale to nie znaczy, że musisz po prostu unikać tofu i tych innych dziwnych rzeczy. Soja służy dziś jako zapychacz, wypełniacz w ogromnej ilości produktów. W składzie często spotkać można lecytynę sojową. Tego nie jemy, drogie dzieci :)

TE KONTROWERSYJNE

Warzywa strączkowe oraz kapustne czy też kaszę jaglaną, dla wszelkiej pewności  warto trochę ograniczyć. Wydaje się, że nie ma potrzeby całkowitej ich eliminacji, ale można postarać się nie jeść ich codziennie czy co drugi dzień. Jeśli w poniedziałek zjesz kaszę jaglaną na śniadanie, brokuł do obiadu i soczewicę na kolację, i powtórzysz to kilka dni z rzędu- to może Ci to zaszkodzić. Nie na darmo mądre głowy w różnych artykułach z dziedziny autoimmunologii dostrzegły jakąś czerwoną lampkę. Jednak wiele jest głosów za tym, że tych pokarmów nie trzeba wyrzucać na zawsze z jadłospisu. Kolejny raz powiem: obserwuj siebie i swoje wyniki! :)

GLUTEN I NABIAŁ

No, właśnie. Jedzenie bez glutenu wiele osób uważa za głupią modę. Ale czy tak jest na pewno? Podlinkuję w tym miejscu wywiad z pewnym lekarzem. Daje do myślenia! Pozwolę sobie też zacytować kawałeczek treści tego wywiadu, ale Was zachęcam do przeczytania całego :) 

  "Dr Kharrazian: Pierwszą oczywistą rzeczą jest dieta bezglutenowa. Wiem, że dieta bezglutenowa jest teraz w modzie, ale w Hashimoto jest to wskazanie bezwzględne.

Okazało się, że niektóre flawonoidy mają zdolność do przekraczania bariery krew-mózg i zmniejszają proces zapalny, a tym samym ochraniają komórki mózgu przed degeneracją. Należą do nich: apigenin, luteolin baicalin, turmeric, o których też piszę w mojej książce.

Alergia na gluten stwarza więcej problemów w mózgu niż w jelitach. Czytałem takie badania, że dwie trzecie osób z nietolerancją glutenu ma reakcje przeciwko mózgowi, a tyko u jednej trzeciej takie reakcje skierowane są przeciwko układowi pokarmowemu.

Odpowiadając na pytania: Czy mając Hashimoto powinno się przejść na dietę bezglutenową, moja odpowiedź brzmi –dieta bezglutenowa to konieczność!"


 http://www.tarczycahashimoto.pl/blog/hashimoto-a-degeneracja-mozgu-dlaczego-mgla-mozgowa-zaburzenia-pamieci-depresja-i-zmeczenie-sa-objawami-w-hashimoto

Tak więc nawet argument mojej mamy, która na cztery miesiące przestała jeść gluten a potem do niego wróciła i mówi, że nie czuje w sumie różnicy- nie jest trafny, bo zmiany nie będą dotyczyć jedynie układu pokarmowego i tarczycy, ale też mózgu. 

Ja akurat jestem na bezglutenie, ale jeszcze dość krótko niestety. Miałam częste momenty słabości i trzeba było zaczynać wszystko od nowa :( 

O glutenie jeszcze pewnie nieraz napiszę. 

A nabiał? Mleko, laktoza, kazeina? Tu nie ma aż tak jednoznacznych wypowiedzi lekarzy, jednak chyba większość źródeł proponuje eliminację tych produktów chociaż na jakiś czas, na przykład trzy miesiące. 

Sama aktualnie zaczęłam jeść beznabiałowo. Jest mi ciężko na początku, bo kocham żółty ser i twarożek, farsz do ruskich pierogów mogłabym jeść bez opamiętania. Poza tym i tak już wyrzuciłam wiele rzeczy z diety, ze względu na bezglutenowe odżywianie. Ale poobserwuję się przez około trzy miesiące i zobaczę, czy mi to służy. Zbadam przeciwciała, zobaczę jak się będę czuć przed eliminacją nabiału i po jego stopniowym wprowadzeniu. 

Widzicie, dlatego tak duży nacisk kładę na samoobserwację i regularne badania przeciwciał. Tylko tak odkryjecie, co Wam naprawdę służy :) Wiem, że to może wydawać się bardzo trudne. Ale trudne jest już samo życie z chorobą. Uszanujmy siebie, zróbmy dla siebie coś dobrego i włóżmy wysiłek w to, by poczuć się lepiej   ;)

Zero węglowodanów, tylko białko? A tłuszcze? 

Często się słyszy lub czyta o tym, że w hashimoto nie wolno jeść węglowodanów. Ale prawdą jest, że na dłuższą metę całkowite wyzbycie się węgli ma złe skutki. Boli nas głowa, jesteśmy słabe, rozdrażnione, spowolnione. Węglowodany to najszybsze źródło energii i na pewno nie należy z nich całkiem rezygnować. Ale już JAKOŚĆ tychże ma ogromne znaczenie! Oto kilka przykładów: baton czekoladowy- nie, miska jaglanki- tak. Paczka ciastek- nie, banany- tak. Biała bułka czy makaron- nie, własny chleb bezglutenowy, np gryczany oraz bezglutenowy makaron- czasem można, owszem. 

Tłuszcze są także niezbędne, a w hashimoto są na bardzo ważnej pozycji w diecie. Możemy sobie pozwolić na nieco więcej dobrych tłuszczy. Dobre będą: oliwa z oliwek, masło klarowane, olej kokosowy, awokado... nie wolno ich wykluczać gdy chcemy schudnąć!!!



Ja osobiście fajniej się czuję gdy węglowodanów w diecie mam mniejszość, ale nigdy nie rezygnuję z nich całkowicie. Lubię białkowo- tłuszczowe śniadania. Jestem zwolenniczką takiego sposobu żywienia, jeśli chcesz- spróbuj. Przepisy już wkrótce!

Artykuł jest już długi, a nawet nie wspomniałam o suplementach, ziołach. To już temat na inny post. Tymczasem dobiega końca część pierwsza żywienia w chorobie: hashimoto :)

Dodam, że Wasze komentarze i propozycje są dla mnie bardzo ważne- dlatego śmiało komentujcie! :) :)

Do zobaczenia! :)

 

 

 



 

2 komentarze: