Cześć!
Pomyślałam, że po przywitaniu się najlepszym sposobem na przełamanie ewentualnych lodów będzie... coś czekoladowego, a nawet ciasteczkowego :)Przeczytałam w "internetach" już tysiące przepisów, wiele z nich zapisuję, inne zapamiętuję jako bazę do moich szalonych eksperymentów. Tak było z kremem- budyniem z kaszy jaglanej. Przepisów jest ogrom, ale baza jest zawsze ta sama- ugotowana do miękkości kasza jaglana. Co do niej wrzucimy, zależy tylko od naszej inwencji twórczej. No dobrze, a co ja dodałam do jaglanej w tej wersji?
1 szklanka kaszy jaglanej (suchej)
laska cynamonu (lub łyżeczka cynamonu w proszku)
pół łyżeczki przyprawy do piernika
kilka daktyli
woda lub mleko, najlepiej kokosowe*
kakao- do smaku, ile kto lubi :)
miód
Kaszę podprażyłam na suchej patelni, mieszając często do momentu aż była bardzo ciepła i zaczęła pachnieć. Uwaga aby nie spalić ;) Przepłukałam wrzątkiem, następnie wrzuciłam do garnka i zalałam wodą/mlekiem- tak, by było tego płynu nieco więcej niż kaszy w garnku. Wrzuciłam cynamon, piernikową przyprawę, daktyle, miód. Po 5 minutach wsypałam kakao. Ugotowałam do miękkości- im bardziej miękka, tym lepiej. Wyjęłam laskę cynamonu. Kasza wchłonęła wodę/mleko, więc dolewam w zależności od tego jaką chcę uzyskać konsystencję. Zblendowałam na gładko.
Co jeszcze dodałam?
Jak widać na zdjęciu, posypałam wiórkami kokosa, malinami mrożonymi i laskowymi orzechami- jak dla mnie idealne połączenie!
*jak w banalny sposób zrobić własne mleko kokosowe, o tym już wkrótce- jest to tańsze rozwiązanie niż to sklepowe, w dodatku w jego skład na pewno wchodzą tylko wiórki kokosowe i woda :)
![]() |
Bardzo chętnie poczytam Wasze opinie, komentarze ;)
Do zobaczenia! :)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz