wtorek, 3 maja 2016

Żywienie w hashimoto cz.2




Żywienie w hashimoto, cz. 2


Cześć, 

 

 

Dziś dalsza część na temat żywienia w chorobie hashimoto oraz towarzyszących jej często dolegliwościach. Przypominam, że to wypadkowa moich własnych doświadczeń oraz setek przeczytanych artykułów, wypowiedzi, obserwacji innych. Nie jest to więc fachowy artykuł medyczny czy dietetyczny. Jednak sądzą, że okaże się pomocny, może być bazą czy inspiracją która pomoże Wam ustalić, co dla Was jest najlepsze i co Wam służy :)

 

Jeśli chorujecie od jakiegoś czasu i żywo interesujecie się tym, co na temat hashimoto jest w internetach- to na pewno znacie już bloga "Tłuste życie", "Alpaca square" "Cook it lean" oraz dietetyczkę kliniczną "Ajwen"- Iwonę Wierzbicką. To źródła mojej wiedzy ale oczywiście z pewnością jest ich więcej. Osobiście tak bardzo lubię te dziewczyny dlatego, że albo same na własnej skórze próbują tego, o czym piszą i mają efekty, albo pomagają innym i mają świetne efekty w pracy z pacjentami. Jest to mój probierz czyjegoś sukcesu czy "racji" w tej i innych dziedzinach.

 

Wspominam o nich ponieważ sama jakiś czas temu staram się stosować podejście żywieniowe o którym wiem właśnie od nich. Co to za podejście? Co mi służy, co aktualnie sprawdzam?

 

  • PALEO   

   O co chodzi z tą dietą Paleo? To nie kolejna dieta sezonu, modna wśród gwiazd Hollywood tego lata, nie dwutygodniowa fanaberia. Jest to sposób odżywiania na całe życie, lub chociaż do osiągnięcia spodziewanych efektów- potem jeśli ktoś chce, może na przykład włączyć do jadłospisu niektóre kasze czy ryż itd. Osobiście nie zgadzam się z jej założeniami bazującymi na teorii ewolucji itd, ale jej zasady bardzo mi odpowiadają. Na temat Paleo jest w sieci tyle, że na pewno nie ma sensu się tu rozpisywać za bardzo, ale podstawowe zasady to: 

 -eliminacja z diety nabiału, a już na pewno tego sklepowego,

-eliminacja zbóż i pseudozbóż (np. gryki, ryżu...)

-eliminacja roślin strączkowych

-eliminacja białego cukru, wszelkiej żywności przetworzonej

-większość źródeł eliminuje również ziemniaki i ogólnie warzywa wysokoskrobiowe.

Ponadto w Paleo nie boimy się tłuszczu, szczególnie zwierzęcego, jemy tłuste mięso, podroby, ale też olej kokosowy, awokado. Tłuszcze roślinne tylko zdrowe, na zimno, nie smażymy na nich, nie gotujemy. Jemy też owoce i warzywa. Jak widać, Paleo leży bardzo blisko protokołu autoimmunologicznego. Dlatego jest tak zalecane przy hashimoto i insulinooporności.

To w telegraficznym skrócie. Więcej na ten temat na blogach, które wcześniej wymieniłam- gorąco je polecam!

 

Co może nam dać Paleo?  Przy hashimoto i insulinooporności (które często idą ze sobą w parze) zwiększona ilość tłuszczów a zmniejszona węglowodanów może zbawiennie wpłynąć na układ nerwowy, trawienny, hormonalny...uspokoi się cukier, jego skoki- a więc i w efekcie końcowym schudniemy. Opanujemy wilczy głód i nagłą senność pojawiającą się wcześniej po spożyciu porcji makaronu czy chleba. 

 

O czym jednak pamiętać przy hashimoto, chcąc przejść na paleo?

 

  • PALEO PLUS DOBRE WĘGLOWODANY 

Większość źródeł podaje, że przy hashimoto węglowodany są nam potrzebne w większej ilości, niż byśmy sobie dostarczyli na diecie czysto Paleo. Możemy najczęściej przeczytać 0 120-150 gramach węglowodanów. Jak to pogodzić z dietą Paleo, jeśli nam służy? A najprawdopodobniej tak będzie- jeśli masz hashi i IO. 

Z pomocą przychodzą dozwolone w Paleo owoce. Ja staram się wybierać takie, które nie spowodują aż tak nagłego skoku cukru i insuliny we krwi oraz te, które dodatkowo pomogą lepiej trawić tłuszcze których jest w Paleo tak dużo. Do takich owoców należy ananas. Dobre będą cytrusy i owoce leśne, jagodowe. 
Poza tym można ładnie spowolnić wzrost cukru we krwi jedząc owoce z tłuszczem, ja uwielbiam połączenie ananasa z nierafinowanym olejem kokosowym- smakuje jak pinacolada!!! :) 

Jeśli czujemy się dobrze a może nawet przeszliśmy przez protokół, możemy wprowadzać kaszę gryczaną czy ryż biały w małych ilościach, jako źródła węglowodanów.

Z pomocą przychodzą też warzywa takie jak bataty, buraki i marchew. 

Trzeba znaleźć swój sposób i umiejętnie żonglować węglowodanami w ciągu dnia. Rozłożyć sobie je na powiedzmy dwa posiłki. 

I tutaj kolejna sprawa, czyli.....

  • KOLEJNOŚĆ POSIŁKÓW                                                    Oczywiście, nie ma reguły idealnej dla nas wszystkich. Jednak co ja zauważyłam, jeśli chodzi o kolejność posiłków? Najbardziej służy mi śniadanie białkowo- tłuszczowe. Mogą się w nim znaleźć warzywa, ale nie te wysokoskrobiowe. 
W kolejnym posiłku mogą znaleźć się jakieś węglowodany, np. owoce połączone z tłuszczem. 

Kolacja w wypadku osób z hashi może być węglowodanowa. Wielu osobom to bardzo służy, przyglądam się teraz swojemu organizmowi i wygląda na to, że mnie również będzie to pasowało. 

Ile tych posiłków? Jeśli dodatkowo mamy insulinooporność lub ją podejrzewamy patrząc na swoje objawy, posiłków powinno być mało w stosunku do tego, co proponują dzisiejsze media i dietetycy dla osób zdrowych. Słyszy się o 5-6 małych i częstych posiłkach. Dla nas częściej optymalne będą 3, max. 4 posiłki. Pomoże to uniknąć skoków cukru i wyrzutów insuliny .

Przykładowe posiłki u mnie to:

śniadanie: wątróbka smażona na maśle klarowanym z cebulą plus warzywa 
kolejny posiłek: pieczone buraki, kalafior, cebula czerwona z oliwą i jajko sadzone z płynnym żółtkiem, 
obiad: warzywa plus sztuka mięsa duszona w maśle klarowanym
kolacja: pół ananasa i trzy mandarynki z olejem kokosowym.

Wiem, że podobno owoce na noc to zły pomysł, dlatego może lepiej by było zamienić drugi posiłek z kolacją. Jednak pod koniec dnia czasem orientuję się, że nie zjadłam prawie wcale węglowodanów i chcę to naprawić. Dodatkowo muszę powiedzieć, że po takiej kolacji wstałam rano bez ssania w żołądku, spokojnie przespałam noc i nie czułam głodu jeszcze godzinę po obudzeniu. Może sekret naprawdę tkwi w dodatku oleju do owoców? Muszę to zbadać! :)




W następnych postach chciałabym się podzielić swoimi udanymi eksperymentami kuchennymi :) niektóre zaczerpnęłam z sieci, inne wymyśliłam sama: będzie domowy pasztet, masło z orzechów włoskich, burgery bez bułki i inne cuda wianki :)  

Mały update: nie wspomniałam o opcji wegańskiej, która pomogła sporej liczbie osób również tych z hashimoto, poczytacie o tym na moim blogu w tym poście: http://to-co-ty-jesz-strongerthanhashi.blogspot.com/2016/06/wszystkiego-trzeba-sprobowacna-sobie.html



Mam nadzieję, że podoba Wam się artykuł i że okaże się pomocny! 



Do zobaczenia! :) 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz